Przekręcam kluczyk w zamku. Zza drzwi nie dochodzą żadne odgłosy... no tak pewnie powtórka z ostatniego miesiąca. Niewzruszona wchodzę do mieszkania i rozglądam się uważnie. Nie zmieniło się nic od mojego wyjścia do szkoły. No, może po za kartką znajdującą się na stole. Nie czytając wyrzucam ją do śmietnika i podchodzę do lodówki... pustka. Zamówię pizzę. Idę do łazienki, na koszu na bieliznę leży kilka gazet, biorę jedną. "Magazyn dla nastolatków" - czytam i odkładam. Stary. Podchodzę do umywalki, nie patrząc w lustro, wiszące nad nią, myję ręce. Kieruję się do sypialni. Zdejmuję mundurek i przebieram sie w wygodny dres. Wychodzę biegać.
Będąc w parku dopiero zaczęły dochodzą do mnie emocje. Najpierw żal - do ojca który zostawił nas rok temu, potem złość - na matkę, która nie potrafi sobie z tym poradzić, aż w końcu obojętność, na swój dalszy los.
Zmęczona usiadłam na ławce przy której się znalazłam. Zdjęłam słuchawki i rozejrzałam się w koło. No, daleko tym razem zabiegłam, chyba pierwszy raz. Znajdowałam się przy niewielkim jeziorku po środku parku. W koło niego były posadzone wierzby płaczące. Ja zajęłam ławkę pod jedną z nich, jej liście delikatnie łaskotały mnie po policzku. "Mama kiedyś też mi tak robiła, ale to jeszcze zanim zaczęła uciekać. Przed czym? Nie wiem. Ona zapewne też nie. Najprawdopodobniej przed samą sobą. Nigdy nie mogła pogodzić się z odejściem taty. Nie, nie było żadnego rozwodu, czy kłótni. Nie. Najnormalniej w świecie nie pojawił się w domu po pracy. Ciągle się o to obwiniała. Myślała że uciekł z inną. Ale ja wiedziałam że to nie prawda. Czułam to. Pierwszy raz kiedy wyszła i długo nie wracała był 2 miesiące po jego zniknięciu. Kiedy wróciłam ze szkoły zastałam puste mieszkanie i karteczkę na stole. "Przepraszam. Nie mogę tak dłużej. Będzie Ci lepiej beze mnie. Żegnaj. Mama" Tak! Będzie mi lepiej! Na pewno będzie mi lepiej! Bez problemu sobie poradzę sama mając zaledwie 16 lat! Niestety, jakoś musiałam. Od tamtej pory minęło 9 miesięcy i średnio co miesiąc mi się to przytrafia. To stało się już moją rutyną."
- Chłodno dzisiaj, nieprawdaż? - podskoczyłam na dźwięk niskiego, aksamitnego głosu. Skierowalam się w kierunku jego pochodzenia. Jego właściciel przyglądał mi się uważnie. Poczułam się trochę nieswojo, więc odwróciłam głowę.
- Tak, troszeczkę - odpowiedziałam zgodnie z prawdą i kątem oka obserwowałam nieznajomego.
Miał jasne, wręcz białe włosy które opadały mu na czoło i głębokie oczy koloru nieba. Jego jeansy i biały podkoszulek świetnie współgrały z jego jasną karnacją. W świetle zachodzącego słońca wyglądał niczym jak anioł...
- Czy mogę cię o coś zapytać? - przemówił po krótkiej chwili.
- Tak... jeżeli chcesz. - odpowiedziałam zdziwiona.
- Jeżeli masz dwa wyjścia. To które byś wybrała? Pierwsze - odpowiadające Tobie ale nie odpowiadające innym, czy drugie - odpowiadające innym ale nie odpowiadające Tobie? A mówiąc inni mam na myśli osoby z którymi spędziłaś całe swoje życie. Rodzina, przyjaciele... Nie każe ci odpowiadać teraz ale zastanów się, bo to może zaważyć o całym Twym życiu... - po tych słowach wstał i nie oglądając się za siebie odszedł...
Witam wszystkich! Dziękuję za przeczytanie. To pierwszy rozdział z mojego opowiadania. Nie jestem jeszcze w tym dobra, więc z góry przepraszam za błędy (nie tylko w tym rozdziale ale i w przyszłych). Wiem że ten jest dość krótki ale następne na pewno będą dłuższe. Będą się pojawiały średnio co tydzień, więc serdecznie zapraszam w weekendy. Na razie kończę do zobaczenia za tydzień. Cześć!
Anioły spoza bram...
Upadłe anioły... anioły śmierci... mają wiele nazw ale czy na pewną tę właściwą? Zastanawiałeś się kiedyś kim one są? Jak wyglądają? Jak się zachowują? Czym zasłużyły sobie na miano upadłych? I czy w ogóle sobie na to zasłużyły? A czy jesteś pewien że one istnieją? Może to wymysł jakiegoś psychopaty? Albo rodziców aby straszyć niegrzeczne dzieci? Wiele pytań nieprawdaż? A tak mało odpowiedzi... Jesteś gotowy aby je poznać?
sobota, 19 lipca 2014
piątek, 18 lipca 2014
Witam...
Witam na moim blogu. Nie będę się teraz zbytnio rozpisywać bo nie ma po co, raczej nikt tu nie przyszedł poczytać o tym co mam w planach ale o tym co już zrealizowałam, więc bierzcie się do lektury.
Jednak coś chyba powinnam powiedzieć o moim blogu. Tak więc jak już pewnie się domyślacie moje opowiadania i wiersze będą głównie dotyczyły aniołów... ale jakich? - zapytacie... tych, które już nie powrócą... ale czy aby na pewno...? To już zostawiam do waszego osądu.
Jednak coś chyba powinnam powiedzieć o moim blogu. Tak więc jak już pewnie się domyślacie moje opowiadania i wiersze będą głównie dotyczyły aniołów... ale jakich? - zapytacie... tych, które już nie powrócą... ale czy aby na pewno...? To już zostawiam do waszego osądu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)